WIETNAM – idealny kraj na pierwsze kroki w Azji

O Azji nie mieliśmy większego pojęcia. Żadne z nas nigdy tam wcześniej nie było, więc nie bardzo wiedzieliśmy czego się spodziewać.

Nie chcieliśmy jechać do Tajlandii, bo wszyscy mówili, że zrobiło się tam już zbyt turystycznie. Z drugiej strony na pierwszy raz nie chcieliśmy wyruszyć w kompletnie nieznane zakątki tego kontynentu. Dlatego, po konsultacjach z osobami które znają już trochę Azję, wybór padł na Wietnam. Teraz sami z czystym sumieniem możemy polecić ten kraj wszystkim, którzy szukają pięknych widoków, super pogody, przemiłych ludzi i przepysznego jedzenia.

JAK I KIEDY LECIEĆ DO WIETNAMU

Super tanio do Wietnamu dolecieć się nie da, odległość robi swoje. Okazyjne bilety można znaleźć za ok 1800 zł, ale wygodne i trochę mniej męczące połączenie to koszt raczej 2200-2500 zł. My lecieliśmy Qatar Airways, ale do Wietnamu latają z Polski również Emirates czy China Airlines. Przed wylotem nie zapomnijcie zrobić wszystkich zalecanych szczepień! (dur brzuszny, błonnica, żółtaczka typu A i B, tężec).

Do północno-centralnego Wietnamu najlepiej wybrać się od połowy listopada do końca lutego, kiedy pogoda jest zbliżona do naszego lata. W tym okresie opady zdarzają się znacznie rzadziej niż w porze deszczowej. My przez ponad 2 tygodnie zmokliśmy tylko raz. Jeśli wybierzecie się w lutym czeka Was, na co i my się załapaliśmy, kolejny Sylwester w roku. Wietnamczycy obchodzą go hucznie i kolorowo. Minus – Nowy Rok to da Wietnamczyków okres urlopowy, więc w turystycznych miejscach panuje większy ruch, a ceny są wyższe niż zazwyczaj.

Wietnam będzie dobrym wyborem dla osób stawiających swoje pierwsze kroki w Azji. Baza i usługi turystyczne są już mocno rozwinięte, ale liczba zagranicznych gości jeszcze nie przytłacza tak jak ma to miejsce w sąsiadującej Tajlandii. I choć niektóre standardy higieniczne mogą nas mocno zszokować, jest to pewien urok tego miejsca. Wietnamczycy są bardzo otwarci i przemili dla turystów, nawet chodząc nocami po ulicach Hanoi czuliśmy się bardzo bezpiecznie.

PLAN PODRÓŻY

Nasza wietnamska podróż rozpoczęła się w Hanoi (tam mieliśmy lot z przesiadką w Dosze). Ze stolicy kraju można wybrać się na jedno- lub kilkudniowe wycieczki m.in. do zatoki Ha Long, Tam Coc czy Sapa. Po kilku dniach polecieliśmy z Hanoi do dawnej stolicy Hue (ale można też do Da Nang). Bilet w liniach Viet Jet można kupić już za kilkadziesiąt złotych, a sam lot trwa ok. godziny. Podróż pociągiem trwałaby kilkadziesiąt godzin, a cena byłaby porównywalna z biletem na samolot. Wybór wydaje się oczywisty – polecamy samolot. Z Hue, już autokarem, wybraliśmy się m.in. do Hoi An i na plaże An Bang.

HANOI

Hanoi nas nie zawiodło – w naszym wyniesionym z telewizji wyobrażeniu azjatyckości to miasto wydało nam się na wskroś azjatyckie. Ogromne ilości skuterów, zapachy ulicy, które przyprawiają o zawrót głowy (to nie żart), nieprzebrane masy ludzi na ulicach. Miasto głośne, dzikie, pełne zapachów i barw. Nie wszystkim to się spodoba, ale my właśnie takiego klimatu oczekiwaliśmy udając się na Daleki Wschód. Jazdę skuterem polecamy jednak przełożyć na nadmorskie, spokojniejsze miejscowości. Poruszanie się jednośladem po Hanoi może nas, Europejczyków, przerosnąć. Nawet przejście pieszo na drugą stronę ulicy stanowi nie lada wyzwanie.

Generalnie, zwiedzając Hanoi można się ograniczyć do Old Quartier, czyli starej, historycznej części miasta. Koniecznie zobaczcie Train Street. To wąska uliczka z licznymi domami, barami i sklepami, po której co pewien czas przejeżdża… ogromny pociąg. To trzeba zobaczyć na własne oczy.

ZATOKA HA LONG

Tak, jest to zgrany motyw w Wietnamie, ale i tak będziemy namawiać wszystkich, żeby tam pojechali, bo jest tam po prostu pięknie. Z Hanoi można zorganizować 1,2 lub 3-dniową wycieczkę. Zatoka Ha Long swoją nazwę wzięła, jak to często bywa w Wietnamie, z legend o smokach. Według legendy, te wielkie stworzenia wypluwały perły, które zamieniały się w skały. My wybraliśmy się na dwudniową wycieczkę (ze spaniem na statku na zatoce) i taką opcję wam polecamy. Przesympatyczny przewodnik Victor, idealną angielszczyzną, snuł barwne historie o magii i smokach, a my mogliśmy podziwiać te zapierające dech w piersi widoki w promieniach zachodzącego, a potem wschodzącego słońca. Oba widoki na długo zapadają w pamięci.

Atrakcji podczas rejsu było znacznie więcej: nocne łowienie kałamarnic, lepienie spring rolls, degustacja ryżowej wódki, wycieczka kajakami w zakamarki zatoki, jacuzzi przy zachodzącym słońcu czy poranne zajęcia tai chi. Taka przyjemność, z pełnym wyżywieniem i transportem w obie strony, kosztuje ok. 800 zł za 2 osoby. My wybraliśmy Oasis Bay Cruise.

Z Hanoi warto wybrać się również na inne 1-dniowe wycieczki (wszystkie można zamawiać w hotelach, są różne opcje, w zależności od tego ile chcemy wydać I ile zobaczyć). My pojechaliśmy do Tam Coc, Hoa Lu i Ninh Binh, gdzie spływaliśmy rzeką wśród pół ryżowych i zwiedzaliśmy świątynie pierwszych cesarzy Wietnamu.

W Sapa – miejscu skąd można podziwiać kaskady pól ryżowych – nie byliśmy, bo wiedzieliśmy jak wiele zależy tam od pogody. Na ogół niestety mgła spowija cały widok. Na tę wycieczkę trzeba liczyć 2 dni, choć 1-dniowe też są organizowane.

HOI AN I AN BANG

Przemieszczając się z Hue do Hoi An (lub z Hoi An do Hue) warto skorzystać z sypialnego autokaru. To rzecz dość niespotykana w Europie. Pomimo, że obydwa miasta dzieli jedynie ok. 120 km, podróż zajmuje ponad 4 godziny. Jest to zatem idealny moment na odpoczynek. Po drodze autokar zatrzymuje się w przydrożnym barze, który jest kwintesencją lokalnej kuchni.

Samo Hoi An to urocze miasteczko tysiąca lampionów. Niestety jeszcze więcej niż lampionów jest turystów. Warto zwiedzić stare miasto, most japoński, a wieczorem udać się na nocny market i nad rzekę, gdzie można podziwiać puszczone na wodę, kolorowe lampiony. Ma to swój niepowtarzalny urok.

Plaże w Hoi An (An Bang), choć miejscami trochę brudne, są zdecydowanie mniej zaludnione niż w europejskich kurortach. Powód jest prosty – Azjaci nie lubią się opalać.

Z Hoi An zrobiliśmy dwie wycieczki (trzeba liczyć pół/jeden dzień) do Marble Mountains (zespół pięknych buddyjskich świątyń w górach) i do My Son (to wietnamski odpowiednik kambodżańskiego Angkor Wat).

Na Hue nie mieliśmy zbyt dużo czasu i szczerze mówiąc nie jest to miasto o wyjątkowej urodzie. Najlepiej skupić się na zwiedzeniu Cytadeli Zakazanego Miasta i po prostu poszwędać się po ulicach.

GDZIE SPAĆ W WIETNAMIE

Noclegów tak jak w przypadku podróży po Europie szukaliśmy przez booking.com. Wybór jest przeogromny, każdy znajdzie coś na własną kieszeń. Generalnie, stosunek ceny do jakości jest zdecydowanie lepszy niż w Europie. W bardzo dobrym 4-gwiazdkowym hotelu leżącym nad samym morzem, z pysznym śniadaniem, zapłaciliśmy ok. 150 zł za noc. Ceny w centrum Hanoi czy w Hoi An są podobne. Oczywiście można znaleźć sporo tańszych oraz droższych opcji, ale już za takie pieniądze można w Wietnamie spać w bardzo godnych warunkach.

Hoi An Osaka Riverside Villa & Spa

Kto ma ochotę na posmakowanie wietnamskiej agroturystyki, powinien wybrać to miejsce. Znajduje się poza centrum Hoi An na malutkiej wysepce. Skuterem dojeżdża się do centrum miasta w 10 minut, na plażę w ok. 5 minut. Skuter i rowery są do wypożyczenia na miejscu (skuter na dzień to koszt ok. 7 euro). To pięknie położone miejsce wśród pól uprawnych, z cudownym basenem i pysznymi śniadaniami z sałatką z warzyw i ziół z okolicznych pól. Rano budziły nas odgłosy ptaków i widok na cudownie zielone pola. Obsługa jest przesympatyczna. Miejsce idealne dla par, ale też rodziców z dziećmi i starszych osób.

Five Rose Villas

Leżący nad samym morzem (z ogrodu jest zejście na plażę) hotel będzie idealnym wyborem dla każdego. Obsługa jest przesympatyczna. Pewnego dnia poszliśmy do hotelowego sklepiku z zamiarem kupna butelki wina. „Dziękujemy, że z nami jesteście. Proszę przyjmijcie to jako prezent” – usłyszeliśmy. Miły gest. Śniadania, jak to w wietnamskich hotelach, są obfite – i obowiązkowo serwowana jest zupa pho.

Midtown Hotel Hue

Hotel jest niestety mało urodziwy, ale utrzymany w ukochanej przeze mnie estetyce ogromnych molochów z lat 80-tych. Okazał się idealny na 1-dniowy pobyt w Hue. Dla nie-amatorów takiego klimatu, wszystko zrekompensuje rooftop z basenem i podniebnym barem z pięknym widokiem na całe miasto.

Wskazówki

  • wyrobienie wizy do Wietnamu trwa ok. tygodnia, odbywa się drogą elektroniczną i kosztuje ok. 25 dolarów
  • wszystkie wycieczki można zamawiać na miejscu w hotelu, lub jeszcze z Polski kontaktując się za pośrednictwem whatsappa
  • taksówkę na lotniska najlepiej zamówić via hotel, to najtańsza opcja. Podróż z centrum to koszt ok. 15-18 dolarów
  • Wi-fi jest wszechobecne, właściwie nie ma sensu wykupować dodatkowej wietnamskiej karty SIM
  • w dużych, turystycznych miastach wszechobecne są bankomaty
  • płacąc kartą trzeba liczyć się z dodatkowym obciążeniem w wysokości 3% transakcji
  • mimo, że Wietnam to była kolonia francuska i produkuje własne wino, jest ono mocno przeciętne. W knajpach na kieliszki sprzedawane jest najczęściej wino chilijski (drogie). Piwo jest wszechobecne i tanie. W Wietnamie można kupić również wódkę z węża. Nie skusiliśmy się.

Autor: travelslovefood

Podczas naszych podróży poszukujemy klimatycznych miejsc i dobrej kuchni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.