TBILISI – wstęp do Gruzji

Z czym kojarzy Wam się Gruzja? Z górzystym krajobrazem Kaukazu? Z tropikalnym klimatem Morza Czarnego? Nam również. Ale na hasło Gruzja mamy jeszcze jedno, silne skojarzenie: aromatyczna kuchnia i gruzińskie wina.

W Warszawie naszym ulubionym miejscem z kuchnią gruzińską jest bez wątpienia restauracja Rusiko (al. Ujazdowskie 22). Pyszne smaki, domowa atmosfera, świetne wina i dogodna lokalizacja – czego więcej nam potrzeba. Drugim miejscem, które często odwiedzamy, jest ormiańsko-gruzińska piekarnia w Hali Mirowskiej (Plac Mirowski 1). Kupujemy tam pyszne chlebki puri, a przede wszystkim klasykę gruzińskiej kuchni, czyli placki chaczapuri. Są tam też słynne kaukaskie pierogi, czyli chinkali, ale niestety tylko w wersji mrożonej. Świeżych można natomiast pokosztować co weekend w naszej ulubionej Hali Gwardii. Sami wiecie jednak najlepiej, że nawet najlepsze restauracje i bary nie oddadzą w 100 proc. smaków, aromatów i klimatu lokalnej kuchni. Dlatego decyzja mogła być tylko jedna – ruszamy do Gruzji!

Ponieważ mieliśmy bardzo ograniczony czas, zdecydowaliśmy, że nasza pierwsza wizyta w Gruzji ograniczy się do stolicy kraju Tbilisi. Z licznych opowieści naszych znajomych wiemy jednak, że do Gruzji warto wybrać się na dłuższe wakacje. W tym kraju znajdą coś dla siebie zarówno miłośnicy górskich wypraw, jak i zdeklarowani plażowicze. A już na pewno smakosze ciekawych smaków i trunków.

JAK DOTRZEĆ

Lot do Tbilisi trwa niecałe 4 godziny (pamiętajcie o 2-godzinnej różnicy czasowej). Niestety loty są w mało dogodnych godzinach i podróż staje się przez to dość męcząca. Co zrobić, taki los podróżników. Pierwsze wrażenie po wylądowaniu w Gruzji – przesympatyczni ludzie, dumni ze swojego kraju cieszą się, że ktoś chce poznać ich tradycje, kulturę i kuchnię. Łatwiej jest się porozumiewać po rosyjsku, zwłaszcza z ludźmi w średnim wieku, ale po angielsku też można się dogadać. Na hasło że jesteśmy z Polski, ludzie stają się jeszcze bardziej otwarci. Nie bójcie się korzystać z taksówek, są bardzo tanie. Co do miejsca do spania – każdy znajdzie coś na swoją kieszeń, i to w samym centrum historycznego Tbilisi.

CO ZOBACZYĆ W TBILISI

Mając trzy dni można dość dogłębnie poznać to miasto, które co prawda jest bardzo rozlegle i położone na wzgórzach, ale tak naprawdę rzeczy warte obejrzenia znajdują się w szeroko pojętym centrum. Na pewno warto wjechać kolejką na najwyższy punkt w mieście, czyli górę Mtatsminda. Na szczycie znajdują się park rozrywki oraz widoczna nocą z każdego zakątka miasta wieża telewizyjna. Są tu także restauracje serwująca smaczne posiłki i wypieki. Widok z góry na rozświetlone nocą miasto jest bezcenny, ale i w dzień to miejsce ma swój klimat.

Przechadzając się po centrum Tbilisi prędzej czy później trafimy na główną arterią miasta – Aleję Rustaveli oraz Plac Wolności z charakterystycznym pomnikiem św. Jerzego. My trafiliśmy akurat na mające miejsce 26 maja święto narodowe Gruzji, więc cały plac pełen był oddziałów wojskowych biorących udział w uroczystej defiladzie. Tutaj znajduje się również dawna siedziba ratusza miejskiego, a nieopodal jest gmach dawnego Parlamentu, w którym rozegrała się Rewolucja Róż w 2003 roku. Symboliczną budowlą dla całego miasta jest także futurystyczny Most Pokoju, który został oddany do użytku w 2010 roku. Jak dla nas, most zdecydowanie lepiej prezentuje się podświetlony nocą. Stolica Gruzji słynie także z łaźni siarkowych. Podobno to sporo przeżycie, ale tym razem się nie skusiliśmy. Co warto zobaczyć poza tym? Na pewno katedrę Sioni, oraz twierdzę Narikała. Koniecznie wybierzcie się również na pchli targ znajdujący się nieopodal Suchego Mostu. Można tu trafić prawdziwe perełki ze słusznie minionej epoki komunizmu.

CO ZJEŚĆ I WYPIĆ W TBILISI

Do Tbilisi i Gruzji przylecieliśmy jednak nie tylko zwiedzać, ale także smakować. I nie zawiedliśmy się. Klasyczne przysmaki kuchni gruzińskiej smakują tu jeszcze lepiej niż w Warszawie. Do tego dochodzą pyszne jagnięce kebaby i wszechobecne bakłażany, które są jednym z symboli tutejszej kuchni. Wszystko oczywiście z dodatkiem naszej ukochanej kolendry. Poza lokalnymi knajpami w Tbilisi sporo jest restauracji serwujących dania hinduski i arabskie. Jest także duża restauracja czeska, ale na knedliki z piwem wolimy wybrać się do Pragi 😉

Gruzini są dumni ze swojego wina i widać to na każdym kroku. Sporo tu winiarni, w których można skosztować różnych rodzajów wina (poza białym i oczywiście czerwonym, dość popularne jest w Gruzji wino różowe), a przy okazji przekąsić deskę lokalnych serów i wędlin. Dla miłośników mocniejszych wrażeń (i przede wszystkim mocniejszej głowy) przewidziana jest słynna lokalna chacha, czyli gruziński odpowiednik włoskiej grappy. Spróbować warto, pić w większych ilościach zdecydowanie nie 😉 A na koniec ciekawostka: tuż obok wspomnianego Placu Wolności znajduje się… Bar Warszawa. Kolejny znak, że Polacy są tu mile widziani, również jako kompani do spożywania mocniejszych trunków.

Z miejsc, które odwiedziliśmy, z czystym sumieniem możemy polecić Wam Fabrika (8 Egnate Ninoshvili St), Winelab (10 Shalva Dadiani), Sakhachapure N1 (5 Shota Rustaveli), czy Vino Wine Bar (Erekle II 6), ale tak naprawdę kierujecie się własnym nosem. Znalezienie dobrego jedzenia i wina jest w Tbilisi dziecinnie proste.

Autor: travelslovefood

Podczas naszych podróży poszukujemy klimatycznych miejsc i dobrej kuchni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.