Wielkie greckie wakacje – Cyklady, część II

Pierwszą część naszej podróży na wyspy greckie, a dokładnie na Santorini i Milos, opisaliśmy TUTAJ. Teraz czas na kolejną odsłonę i dwie nowe wyspy: Ios i Paros.

IOS

Ios to bardzo urocza wyspa. Jest tam kilka miejsc wartych odwiedzenia, takich jak Grób Homera, miasteczko Chora czy plaże Koumbara i Tzamaria. Jest coś zarówno dla miłośników odludnych miejsc, jak i imprezowych klimatów, każdy znajdzie coś w swoim stylu.

CHORA

Ios była niegdyś mekką hippisów i niezbyt zamożnej młodzieży, najbardziej rozrywkową z wysp. Do dziś walczy o taką renomę. I faktycznie, barów i klubów w tym niepozornym na pierwszy rzut oka miasteczku jest bez liku. My spaliśmy w spokojniejszej, portowej części, położonej ok. 3 km od Chory.

W Chorze bardzo polecamy cocktail bar i restaurację Ammos – miejsce gdzie przy przygrywającej muzyce Niny Simone wypijecie przepyszne, autorskie lemoniady, kieliszek wina czy drinka. Nie jedliśmy tam, ale na miejscu działa też restauracja. Miejsce jest bajeczne, sami spójrzcie.

PLAŻE: KOUMBARA BEACH I TZAMARIA

Na wyspie Ios odwiedziliśmy kilka plaży, ale Wam chcielibyśmy polecić dwie z nich. Jedna bardzo imprezowa, na której przy setach dj-skich możecie zanurzyć się w super basenie z widokiem na morze. Oczywiście wszystko jest droższe, ale choć na chwilę warto tu wpaść, żeby poczuć panującą tu atmosferę. Pamiętajcie, że za samą przyjemność przesiadywania przy basenie, trzeba zapłacić 5 euro.

Natomiast, jeśli tak jak my jesteście raczej zwolennikami spokojniejszych, mniej zaludnionych plaży, to polecamy Tzamaria. Z portu można tam dojść piechotą w około 15-20 min. Po drodze natomiast miniecie dużo drzew figowych – no i deser macie z głowy:)

GRÓB HOMERA

Grób Homera to jedna z największych atrakcji na wyspie. My pojechaliśmy tam skuterem, trasa jest bardzo malownicza, wiedzie przez góry z widokiem na lazurowe morze. Jest pięknie, choć bywa wietrznie, szczególnie na ostrych zakrętach – przygoda tylko dla ludzi o silnych nerwach! Z samego grobu zaś rozpościera się piękny widok na morze i okoliczne wyspy. Na pewno miejsce, które musi się znaleźć na Waszej liście.

Jeśli uda Wam się dotrzeć do Psathi, gdzie również znajduje się bardzo fajna plaża, koniecznie musicie zajrzeć do tawerny usytuowanej niemal nad samym morzem. Alonistra Taverna jest pięknie urządzona, i co najważniejsze, większość produktów pochodzi z lokalnej hodowli. Mają tu m.in. własne sery czy jagnięcinę. Jest super lokalnie i bardzo smacznie. No i te promienie słońca wpadające do lokalu – cudnie!

GDZIE SPAĆ

Spaliśmy w hotelu Acteon położonym w samym centrum tego portowego miasteczka. Hotel, jak wszystkie w których spaliśmy w Grecji, miał bardzo duży taras, choć sam pokój był dość mały. Rano chodziliśmy po wypieki i kawę do piekarni naprzeciwko i jedliśmy na nim śniadania, a wieczorem wcinaliśmy winogrona słuchając rozgardiaszu portowego życia.

PAROS

Paros jest cudne. W trzy dni udało nam się zjechać skuterem prawie całą wyspę. Odkryliśmy dużo opustoszałych plaż, a na pewno zostało ich jeszcze o wiele, wiele więcej. Na Paros polecamy odwiedzić położone na wzgórzu miasteczko Lefkes, nadmorskie, prześliczne Naoussa oraz mieścinkę, w której mieszkaliśmy, czyli Aliki. Warto też zwiedzić ruchliwą Parikię, do której przypływają promy. Jeśli będziecie mieć czas, popłyńcie na niedaleką wyspę Antriparos, nam go już niestety zabrakło.

NAOUSSA

Znów się będziemy powtarzać, ale Naoussa jest także prześlicznym miasteczkiem. A do tego jest tam mnóstwo tawern i restauracji, w których możecie usiąść i poprzyglądać się suszącym się na słońcu ośmiornicom lub popatrzeć na kołyszące się na falach kolorowe łódeczki.

Na kawę czy drinka musicie wstąpić do Sante of Paros, klimatyczny cocktail bar położony na uroczym placyku, z pięknym drzewem pośrodku. Do kawy dostaniecie przekąskę: ser, wędlinę i coś w rodzaju sezamowych grissini.

Zjeść polecamy w świetnej Tawernie Glafkos – jedynie jeśli interesują Was fale oblewające nogi podczas posiłku i popijanie białego schłodzonego wina jednocześnie zajadając się pyszną sałatką i ośmiornicą. Dla nas – idealnie.

LEFKES

Lefkes to miasteczko na wzgórzu, do którego biegnie kręta droga w górach, na której nasz skuter (55cc) ledwo dawał radę. W mieście można zrobić zakupy w lokalnych sklepikach, zatrzymać się na coś dobrego w którejś z pięknie usytuowanych restauracji, czy po prostu zrobić sobie spacer wśród krętych uliczek wdychając zapach tymianku i rozmarynu.

ALIKI

Aliki to miejscowość, w której spaliśmy, znajdująca się na samym południowym krańcu wyspy. Polecamy jako baza wypadowa do zwiedzania całej wyspy. Samo miejsce jest spokojne, dużo tu rodzin z dziećmi, nadmorskich restauracji, piaszczysta plaża, kilka sklepów i wypożyczalnie skuterów. Uwierzcie nam, na greckich wyspach niczego więcej człowiek nie potrzebuje:)

W Aliki bardzo polecamy tawernę specjalizującą się w rybach i owocach morza The Balcony tou Aki. Ciągle pełna (warto zamówić wcześniej stolik), z jedzeniem prima sort. Ponadto, porcje są ogromne (i kiedy piszemy ogromne mamy na myśli ooogromne!). Jedzenie jest pyszne, świeże, a bryza morska (jak w wielu miejscach na wyspach) wręcz wprasza się do talerza. Mają w ofercie dużo dobrej frittury, w tym bakłażany – pyszota!

PLAŻE

Te najfajniejsze, które znaleźliśmy, nie miały nazwy i trafialiśmy na nie przypadkowo włócząc się skuterem po wyspie. Znaleźliśmy je na cypelku we wschodnio-północnym krańcu wyspy, w okolicach popularnych plaż: Santa Maria i Faragas.

GDZIE SPAĆ

Spaliśmy w uroczej willi Villa Anna Maria z bardzo miłymi paniami właścicielkami – matką i córką, które przez cały nasz pobyt były bardzo pomocne, poleciły co zobaczyć, gdzie zjeść, a do tego na koniec dostaliśmy od nich marmoladę cytrynową własnego wyrobu. Ach, no i był powitalny drink (nalewka własnej roboty), owoce i deser (cytryny w cukrze – też własnej roboty). Na wyspie dużo jest takich miejsc, i takie zawsze staramy się wybierać – nie hotelowe molochy, (w których jesteś po prostu jednym z kolejnych praktycznie bezimiennych gości,) tylko miejsca, w których indywidualne podejście sprawia, że czujemy się prawie jak w domu.

Autor: travelslovefood

Podczas naszych podróży poszukujemy klimatycznych miejsc i dobrej kuchni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.