Fajne miejscówki nad polskim morzem – do spania, zwiedzania i jedzenia

Tegoroczny urlop, a przynajmniej jego część, postanowiliśmy spędzić nad polskim morzem, a konkretnie na Kaszubach. Jako bazę wybraliśmy Wrzosową Zatokę w Lubiatowie. Ile można jednak leżeć nawet na najpiękniejszej, piaszczystej plaży? Dlatego poniżej kilka rad, co możecie zrobić i zobaczyć w czasie pobytu w tym urokliwym zakątku Polski. No i najważniejsze – gdzie zjeść!

Gdzie spać

Zacznijmy jednak od bazy noclegowej. W Lubiatowie, a także pobliskich miejscowościach, znajdziecie naprawdę sporo klimatycznych miejscówek do spania. Co więcej, z roku na rok będzie ich przybywać – wystarczy przejść się po okolicy i zobaczyć, ile tego typu domków jest w budowie. Nasz wybór padł na Wrzosową Zatokę. To kompleks pięciu klimatycznych, w pełni wyposażonych domków o powierzchni 44,5 mkw. każdy. Idealne miejsce dla rodziny z dziećmi, albo np. dwóch par. Z Wrzosowej Zatoki nad morze jest ok. 1,5 km, ale droga wiedzie przez przepiękny las, więc dojście na plażę należy do bardzo przyjemnych. Aha, nie musicie brać z domu kieliszków do wina czy korkociągu, wszystko jest na miejscu 😉 Są też leżaki i parawan, a przed wejściem do każdego domku wisi cudowny hamak, w którym można poczytać w spokoju książkę. Dodajcie do tego śniadanie na tarasie przy dźwiękach ćwierkających ptaszków i zrozumiecie, dlaczego tak nam się tu podobało.  

Tak jak wspominaliśmy, w okolicach jest znacznie więcej klimatycznych miejscówek. Wystarczy wspomnieć o zlokalizowanych po sąsiedzku Domkach Szumilas, a także leżących w pobliskich miejscowościach Cisowym Zakątku w Sasinie czy Morskich Domkach w Kopalinie. Jeżeli chcecie poczytać więcej o tych miejscówkach, a także innych propozycjach klimatycznych domków nad morzem, kliknijcie TUTAJ.   

Co zobaczyć i gdzie zjeść

Spokojne, ciche, wręcz sielskie Lubiatowo wybraliśmy nie bez przyczyny. Potrzebowaliśmy oddechu, zrelaksowania się, przy równoczesnym zachowaniu zasady social distancing. Lubiatowo spełnia wszystkie te warunki, więc jeżeli szukacie tego co my, śmiało wybierzcie się tutaj na wakacje. Poza 2 sklepami na krzyż w “centrum” Lubiatowa i 3 smażalniami nad morzem w Kopalinie, znajdziecie tutaj wyłącznie piękne, piaszczyste i dość puste plaże, oraz wspaniałe, czyste lasy. To idealna okolica na nie tylko na piesze, ale również rowerowe wędrówki. 

Wszystko super, ale w ostatnim czasie nie przywykliśmy do tego typu wakacji. Dlatego szybko obudził się w nas zew podróżników i ruszyliśmy poznawać również nieco dalsze okolice. Gdzie warto się wybrać? Z pewnością…nie do Łeby. No chyba, że lubicie znany z niektórych nadmorskich miejscowości kicz: stragany z chińskim plastikiem, wesołe miasteczko, głośną muzykę, nieciekawe jedzenie itp. Na szczęście na obrzeżach Łeby jest miejsce, które w pełni rekompensuje wspomniane powyżej mankamenty. Chodzi oczywiście o Ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym. Na Wydmę Łącką można dotrzeć pieszo, rowerem albo stateczkiem. I tutaj uwaga: nie zapomnijcie zabrać ze sobą gotówki. Niestety za rejs nie zapłacicie kartą, a najbliższy bankomat jest w….Łebie. My musieliśmy się wrócić do miasta, widok wydm warty jest jednak każdego poświęcenia. Kto nie był nigdy na pustyni, tutaj znajdzie jej namiastkę. Mega! Po drodze możecie wpaść także do Muzeum Wyrzutni Rakiet – my fanami militariów nie jesteśmy, więc odpuszczamy.   

Nie odpuszczamy za to Latarni Morskiej Stilo. Żeby mieć siłę wdrapać się na górę (nie wiedzieliśmy jeszcze, że z powodu koronawirusa wejście do latarni jest obecnie niemożliwe – sprawdźcie wcześniej w internecie) , najpierw wpadamy do smażalni ryb U Zamojskich. Posłużymy się tą smażalnią jako pewnym przykładem, ponieważ poziom we wszystkich tego typu lokalach, w których jedliśmy, był na bardzo zbliżonym poziomie. Wiele ostatnio pojawiało się w internecie informacji o drożyźnie panującej nad polskim morzem. Klasyczny zestaw fish&chips dla 2 osób kosztuje ok. 100 zł. Tanio nie jest, z drugiej strony dostajemy w zamian solidny kawałek świeżej ryby (my najbardziej lubimy dorsza, sandacza, halibuta i turbota), z surówkami i frytkami. Ryby nie straszą już, jak bywało to kiedyś, grubą, przesiąkniętą starym tłuszczem panierką. No i są podane na normalnej zastawie, ze sztućcami, a nie na plastyku/tekturze. Mała rzecz, a poprawia ogólne wrażenie.

Nawet najlepsze fish&chips mogą się jednak po pewnym czasie znudzić. Dlatego polecamy Wam dwie knajpy z nieco wyższej półki. Pierwszą odwiedziliśmy przy okazji wizyty w Pucku. Tawerna Strand położona jest nad samą zatoką, dosłownie kilkaset metrów od sympatycznej, puckiej starówki. Ponieważ na obiedzie byliśmy z rodzicami (stacjonowali w pobliskiej Białogórze), mieliśmy okazję spróbować kilku dań. Z czystym sumieniem możemy polecić m.in. tatar z tuńczyka podany w nieco azjatyckim stylu, pyszną zupę pomidorową z malinami, a także filet sandacza z czarną soczewicą i dorsza z fasolką i bobem. Na kawę i ciacho poszliśmy już do znajdującej się przy rynku manufaktury PuckGlas. Oczywiście nie specjalizują się oni w kawie (choć była całkiem dobra), ale w wyrobie pięknych, różnorakich przedmiotów ze szkła. Dlatego warto wejść do środka i może zamiast muszelki kupić sobie w ramach pamiątki znad morza coś szklanego. Ale ostrzegamy – tanio nie jest.

Druga knajpa godna polecenia to znajdująca się w Sasinie restauracja Ewa Zaprasza. O tym, że miejsce to ma swoją renomę, świadczą tłumy gości. Na szczęście restauracja położona jest w ślicznym ogrodzie, gdzie spokojnie może poczekać te kilka minut, aż zwolni się stolik. Karta jest dość obszerna i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. My nad morzem staramy się jednak jeść maksymalnie dużo ryb, dlatego zamawiamy kociołek zupy rybnej, sandacza w sosie porowym oraz sałatę z serem Halloumi. Jako „czekadełko” dostaliśmy jeszcze cały półmisek pysznych śledzi w majonezie! Smaczne miejsce, piękny ogród, koniecznie tu wpadnijcie. 

Ryby rybami, ale kto będąc nad morzem choć raz nie skusi się na gofra czy zapiekankę? Spokojnie, tradycja w narodzie nie ginie, miejsca z tymi przysmakami znajdziecie bez problemu nawet w zacisznym Lubiatowie. A zatem smacznego i do zobaczenia nad polskim morzem! 

 

Tegoroczny urlop, a przynajmniej jego część, postanowiliśmy spędzić nad polskim morzem, a konkretnie na Kaszubach. Jako bazę wybraliśmy Wrzosową Zatokę w Lubiatowie. Ile można jednak leżeć nawet na najpiękniejszej, piaszczystej plaży? Dlatego poniżej kilka rad, co możecie zrobić i zobaczyć w czasie pobytu w tym urokliwym zakątku Polski. No i najważniejsze – gdzie zjeść!

Gdzie spać

Zacznijmy jednak od bazy noclegowej. W Lubiatowie, a także pobliskich miejscowościach, znajdziecie naprawdę sporo klimatycznych miejscówek do spania. Co więcej, z roku na rok będzie ich przybywać – wystarczy przejść się po okolicy i zobaczyć, ile tego typu domków jest w budowie. Nasz wybór padł na Wrzosową Zatokę. To kompleks pięciu klimatycznych, w pełni wyposażonych domków o powierzchni 44,5 mkw. każdy. Idealne miejsce dla rodziny z dziećmi, albo np. dwóch par. Z Wrzosowej Zatoki nad morze jest ok. 1,5 km, ale droga wiedzie przez przepiękny las, więc dojście na plażę należy do bardzo przyjemnych. Aha, nie musicie brać z domu kieliszków do wina czy korkociągu, wszystko jest na miejscu 😉 Są też leżaki i parawan, a przed wejściem do każdego domku wisi cudowny hamak, w którym można poczytać w spokoju książkę. Dodajcie do tego śniadanie na tarasie przy dźwiękach ćwierkających ptaszków i zrozumiecie, dlaczego tak nam się tu podobało.  

Tak jak wspominaliśmy, w okolicach jest znacznie więcej klimatycznych miejscówek. Wystarczy wspomnieć o zlokalizowanych po sąsiedzku Domkach Szumilas, a także leżących w pobliskich miejscowościach Cisowym Zakątku w Sasinie czy Morskich Domkach w Kopalinie. Jeżeli chcecie poczytać więcej o tych miejscówkach, a także innych propozycjach klimatycznych domków nad morzem, kliknijcie TUTAJ.   

Co zobaczyć i gdzie zjeść

Spokojne, ciche, wręcz sielskie Lubiatowo wybraliśmy nie bez przyczyny. Potrzebowaliśmy oddechu, zrelaksowania się, przy równoczesnym zachowaniu zasady social distancing. Lubiatowo spełnia wszystkie te warunki, więc jeżeli szukacie tego co my, śmiało wybierzcie się tutaj na wakacje. Poza 2 sklepami na krzyż w “centrum” Lubiatowa i 3 smażalniami nad morzem w Kopalinie, znajdziecie tutaj wyłącznie piękne, piaszczyste i dość puste plaże, oraz wspaniałe, czyste lasy. To idealna okolica na nie tylko na piesze, ale również rowerowe wędrówki. 

Wszystko super, ale w ostatnim czasie nie przywykliśmy do tego typu wakacji. Dlatego szybko obudził się w nas zew podróżników i ruszyliśmy poznawać również nieco dalsze okolice. Gdzie warto się wybrać? Z pewnością…nie do Łeby. No chyba, że lubicie znany z niektórych nadmorskich miejscowości kicz: stragany z chińskim plastikiem, wesołe miasteczko, głośną muzykę, nieciekawe jedzenie itp. Na szczęście na obrzeżach Łeby jest miejsce, które w pełni rekompensuje wspomniane powyżej mankamenty. Chodzi oczywiście o Ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym. Na Wydmę Łącką można dotrzeć pieszo, rowerem albo stateczkiem. I tutaj uwaga: nie zapomnijcie zabrać ze sobą gotówki. Niestety za rejs nie zapłacicie kartą, a najbliższy bankomat jest w….Łebie. My musieliśmy się wrócić do miasta, widok wydm warty jest jednak każdego poświęcenia. Kto nie był nigdy na pustyni, tutaj znajdzie jej namiastkę. Mega! Po drodze możecie wpaść także do Muzeum Wyrzutni Rakiet – my fanami militariów nie jesteśmy, więc odpuszczamy.   

Nie odpuszczamy za to Latarni Morskiej Stilo. Żeby mieć siłę wdrapać się na górę (nie wiedzieliśmy jeszcze, że z powodu koronawirusa wejście do latarni jest obecnie niemożliwe – sprawdźcie wcześniej w internecie) , najpierw wpadamy do smażalni ryb U Zamojskich. Posłużymy się tą smażalnią jako pewnym przykładem, ponieważ poziom we wszystkich tego typu lokalach, w których jedliśmy, był na bardzo zbliżonym poziomie. Wiele ostatnio pojawiało się w internecie informacji o drożyźnie panującej nad polskim morzem. Klasyczny zestaw fish&chips dla 2 osób kosztuje ok. 100 zł. Tanio nie jest, z drugiej strony dostajemy w zamian solidny kawałek świeżej ryby (my najbardziej lubimy dorsza, sandacza, halibuta i turbota), z surówkami i frytkami. Ryby nie straszą już, jak bywało to kiedyś, grubą, przesiąkniętą starym tłuszczem panierką. No i są podane na normalnej zastawie, ze sztućcami, a nie na plastyku/tekturze. Mała rzecz, a poprawia ogólne wrażenie.

Nawet najlepsze fish&chips mogą się jednak po pewnym czasie znudzić. Dlatego polecamy Wam dwie knajpy z nieco wyższej półki. Pierwszą odwiedziliśmy przy okazji wizyty w Pucku. Tawerna Strand położona jest nad samą zatoką, dosłownie kilkaset metrów od sympatycznej, puckiej starówki. Ponieważ na obiedzie byliśmy z rodzicami (stacjonowali w pobliskiej Białogórze), mieliśmy okazję spróbować kilku dań. Z czystym sumieniem możemy polecić m.in. tatar z tuńczyka podany w nieco azjatyckim stylu, pyszną zupę pomidorową z malinami, a także filet sandacza z czarną soczewicą i dorsza z fasolką i bobem. Na kawę i ciacho poszliśmy już do znajdującej się przy rynku manufaktury PuckGlas. Oczywiście nie specjalizują się oni w kawie (choć była całkiem dobra), ale w wyrobie pięknych, różnorakich przedmiotów ze szkła. Dlatego warto wejść do środka i może zamiast muszelki kupić sobie w ramach pamiątki znad morza coś szklanego. Ale ostrzegamy – tanio nie jest.

Druga knajpa godna polecenia to znajdująca się w Sasinie restauracja Ewa Zaprasza. O tym, że miejsce to ma swoją renomę, świadczą tłumy gości. Na szczęście restauracja położona jest w ślicznym ogrodzie, gdzie spokojnie może poczekać te kilka minut, aż zwolni się stolik. Karta jest dość obszerna i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. My nad morzem staramy się jednak jeść maksymalnie dużo ryb, dlatego zamawiamy kociołek zupy rybnej, sandacza w sosie porowym oraz sałatę z serem Halloumi. Jako „czekadełko” dostaliśmy jeszcze cały półmisek pysznych śledzi w majonezie! Smaczne miejsce, piękny ogród, koniecznie tu wpadnijcie. 

Ryby rybami, ale kto będąc nad morzem choć raz nie skusi się na gofra czy zapiekankę? Spokojnie, tradycja w narodzie nie ginie, miejsca z tymi przysmakami znajdziecie bez problemu nawet w zacisznym Lubiatowie. A zatem smacznego i do zobaczenia nad polskim morzem! 

 

Autor: travelslovefood

Podczas naszych podróży poszukujemy klimatycznych miejsc i dobrej kuchni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.