APULIA w kilka dni i na dłużej – co zobaczyć

Apulia (wł. Puglia), której stolicą jest Bari, leży nad Morzem Adriatyckim, na samym ”obcasie” włoskiego buta. To region idealny na posezonową wyprawę, miejsce pięknych nadmorskich miasteczek (choć te w głębi regionu są równie urokliwe), pełne muzyki (rozśpiewanych Włochów można tu spotkać na każdym kroku), i pysznych potraw (o czym pisaliśmy TUTAJ).

BARI

Lot do Bari trwa zaledwie 2 godziny, a do tego z lotniska im. Karola Wojtyły łatwo dotrzecie do centrum miasta, które oddalone jest o jedyne 8 km.

Bari to idealna baza wypadowa, ponieważ znajduje się mniej więcej pośrodku regionu. Łatwo stąd dotrzeć do wielu miasteczek, a najlepiej zwiedzać Apulię samochodem. My wypożyczyliśmy samochód na lotnisku w Bari i dzięki temu w ciągu 5 dni udało nam się zobaczyć wiele ciekawych i urokliwych miasteczek (dokładnie 10!), a nawet dwukrotnie przekroczyć granicę regionu.

Spaliśmy przy jednej z głównych alei w Bari – Corso Vittorio Emanuele II, znajdującym się na granicy starej (Bari Vecchia) i nowej części miasta, tuż przy Lungomare – nadmorskiej promenadzie. Starówka w Bari jest śliczna i kompaktowa, a w plątaninie wąskich uliczek toczy się codzienne życie mieszkańców. Pełno tu także kultowych pizzerii i panifici z pysznymi wytworami lokalnej kuchni.

Warto odwiedzając Bari skupić się właśnie na Città Vecchia, Promenadzie Lungomare (Piazza del Ferrarese i Piazza Mercantile), warto obejrzeć tutejsze kościoły Basilica di San Nicola oraz Cattedrale di San Sabino, zamek Castello Svevi di Bari, a na zakupy wybrać się na deptak Via Sparano da Bari.

Bari, jak to włoskie miasto, posiada szeroką ofertę świetnych restauracji, trattorii, pizzerii, kafejek, do których najczęściej wpada się, żeby przy ladzie wypić espresso i zjeść cornetto, oraz barów na wieczornego drinka czy kieliszek wina. Polecamy Pizzeria di Cosimo – gdzie serwują najlepsza pizza w mieście. Zjecie ją tu na uroczym placyku Largo Albicocca; Venezia 40 – ponoć robią tu najlepsze panzerotti w mieście. Spodziewajcie się pana z gitarą, który wraz z gośćmi śpiewa włoskie szlagiery!; Mastro a Ciccio – najlepsze kanapki w mieście! Założyciel, Mastro Ciccio, jako jeden z niewielu prowadzi swój lokal w duchu eko, a burrata z grillowaną ośmiorniczka jest pycha!; Gastronomia del Centro – gdzie zjecie bardzo dobre cavatelli misto mare, popularny w tym regionie podłużny rodzaj makaronu z charakterystycznym wcięciem pośrodku; La Risto-Pazzeria Dregher – pizza i panzerotti pyszne, ale uprzedzamy – miejsce tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Puszczają bardzo głośno włoskie przeboje i wszyscy głośno śpiewają – zarówno goście, jak i pizzaioli!; Le Sgagliozze di Donna Carmela – Donna Carmela wychodzi na zewnątrz swojego domu na tym samym placu, na którym mieści się Pizzeria di Cosimo, i na miejscu wyrabia sgagliozze (kawałki polenty usmażone w głębokim tłuszczu), jeszcze tylko szczypta soli i cyk – gotowe!; Panificio Santa Rita – piekarnia w Bari Vecchia oferująca bardzo smaczne lokalne wyroby; Bar Opus Pistorum – skosztujecie tu znanego w tym regionie szczepu Negroamaro. Bar mieści się w starej części Bari, to świetne miejsce, o specyficznym, mrocznym klimacie. Szerzej o Bari pisaliśmy TUTAJ.

POLIGNANO A MARE

Do Polignano a Mare łatwo dostaniecie się z oddalonego o ok 30 km Bari. Dotarcie pociągiem, busem czy samochodem nie powinno zająć więcej niż ok 30 min.

Do sławnej plaży, Lama Monachile, znanej też jako Cala Porto, dotrzecie bez problemu, ponieważ mieści się w centrum miasta. Prowadzą do niej schody pod pięknym, pochodzącym z czasów imperium rzymskiego mostem Ponte dei Lapilli, który wraz z klifami i plażą tworzy chyba najbardziej znaną panoramę Apulii. My byliśmy w Polignano poza sezonem, plaża i miasteczko były wręcz opustoszałe, ale w sezonie bywa tu baaardzo tłoczno. Tak czy inaczej, widok zapiera dech w piersiach, a najlepszy jest z dwóch tarasów widokowych: Terrazza Santo Stefano i Scogliera del Lungomare Modugno. Odwiedźcie też Piazza Dell’Orologio, na którym znajduje się kafejka Beija Flor Café, w której możecie napić się pysznego espresso i zjeść smakowite bruschetty.

Warto też zerknąć na rzeźbę najsłynniejszego mieszkańca Polignano a Mare Domenico Modugno. Jak tak się patrzy na błękit nieba i kolor wody, człowiek przestaje się dziwić, że w swoim największym przeboju zatytułowanym Volare, Modugno śpiewał „nel blu dipinto di blu” – w błękicie namalowanym z błękitu.

MONOPOLI

Monopoli, oddalone od Polignano a Mare zaledwie o kilka kilometrów, to kolejna perełka Apulii. Warto wybrać się spacerem po promenadzie, na której możecie wspiąć się na Bastion Santa Maria z zachowanymi armatami, czy podziwiać XVI-wieczny zamek Castello Carlo V. Koniecznie musicie też zobaczyć malowniczy stary port Porto Antico di Monopoli (główną wizytówkę Monopoli) i katedrę Maria Santissima della Madia wraz ze stojącą nieopodal niej dzwonnicą.

Jeśli traficie tu w sobotę, koniecznie wpadnijcie na targ warzywno-owocowy, który odbywa się co tydzień od 8:00 do 13:00 wzdłuż Via Vittorio Veneto. Jeśli natomiast uda Wam się wystarczająco wcześnie wstać, w porcie miejscowi rybacy sprzedają cudowności, które wyłowili z Adriatyku. To barwny i ciekawy spektakl! jeśli przegapicie ten poranny targ, kolejną szansę macie jeszcze o 18:00.

Warto na pewno zajrzeć też na tętniący życiem Piazza Garibaldi, oraz wpaść do słynnej tu Caffé Roma.

Monopoli i Polignano a Mare śmiało możecie zwiedzić tego samego dnia, my tak zrobiliśmy. W Polignano raczyliśmy się kawką i bruschettą na Piazza dell’Orologio, a na obiad wybraliśmy restaurację w Monopoli, którą z całego serca polecamy.

Apulia słynie z pesce crudo, tzw. crudité, czyli podanych na surowo różnego rodzaju owoców morza. Można wybrać m.in. jeżowca, krewetki, mule, ostrygi czy ośmiornicę. My nie jesteśmy miłośnikami tego przysmaku, ale warto spróbować i przekonać się samemu. Super miejscówką na te lub inne regionalne przysmaki jest Komera, cucina nostra, gdzie jedliśmy pyszne ostrygi, pesce spada (miecznika) w postaci ceviche i grillowaną ośmiornicę. Sama restauracja jest piękna, a jej wnętrza surowe, z ogromnymi półkolami i starą kamienną posadzką na podłodze. Klimat gwarantowany! Więcej o lokalnych przysmakach Apulii przeczytacie we wpisie TUTAJ.


ALBEROBELLO

Alberobello leży ok. godziny drogi samochodem z Bari, i pół godziny z Monopoli i Polignano a Mare. Wszyscy przyjeżdżają tu w jednym celu – zobaczyć słynne trulli, charakterystyczne domki o stożkowatych dachach.

Trulli di Alberobello powstały z prozaicznej, ale jakże istotnej przyczyny: aby uniknąć płacenia podatków. Skoro prawo stanowiło, że tylko „prawdziwe” domy podlegają opłatom, mieszkańcy jak szaleni budowali domki z kamienia wapiennego, bez zastosowania zaprawy. Miały być prowizoryczne, a okazały się tak trwałe, że stoją tu już od stuleci. Najstarsze trulli szacuje się na XII wiek. Łącznie do dzisiejszych czasów przetrwało ich ok. 1500. Większość trulli znajduje się w dzielnicy Rione Monti, ale koniecznie poszwędajcie się po pełnych kwiatów (nawet zimą!) wijących się wąskich uliczkach.

Spacerując po Alberobello wpadliśmy na kieliszek lokalnego wina Negroamaro, do Trulli e Puglia Wine Bar, gdzie uraczono nas też pysznymi przekąskami (salatini). Zaserwowano nam tu cudną burratę, regionalny przysmak taralli, (małe, kruche krążki, zazwyczaj słone, a czasami również pikantne, coś jak polskie krakersy albo precelki), oraz fave salate (chrupiący bób). To też idealne miejsce, żeby zaopatrzyć się w regionalne prezenty. Mają apulijską smakową oliwę (z białą truflą, albo z pomarańczą), wina i wspomniane już taralli i fave. Można tu też zjeść obiad czy kolację, ale my ruszyliśmy dalej na zwiedzanie trulli.

LOCOROTONDO

Będąc w okolicy Alberobello, warto zwiedzić też znajdujące się niedaleko miasteczko Locorotondo, szczególnie jeśli dotrzecie tam w okresie okołoświątecznym. Jest ono wtedy szczególnie zjawiskowe. Włosi z całego kraju zjeżdżają tu zobaczyć specjalnie udekorowane na Boże Narodzenie wąskie uliczki, pełne choinek, bombek i różnorakich dekoracji bożonarodzeniowych. Ma to swój niezapomniany klimat. Natomiast na pewno musicie się liczyć z duża liczbą turystów, wąskie uliczki w miejscach gdzie jest najwięcej dekoracji są przepełnione.

LECCE

Lecce, zwane „Florencją południa”, to miasto pełne architektonicznego przepychu, pełne pięknych barokowych kamienic, pałaców i kościołów. Budynki w kolorze ochry są przepełnione ornamentowymi detalami i architektonicznymi elementami zdobnymi. Urodą Lecce nie odstępuje Rzymowi czy Wenecji, a do tego nie znajdziecie tu dzikich tłumów, miasto jest bowiem zwarte, lokalne, a spacer po nim to sama przyjemność. Koniecznie wybierzcie się na piękny Piazza del Duomo i odwiedźcie (choćby z zewnątrz) cudne barokowe kościoły: Basilica di Santa Croce, schowany między wąskimi uliczkami kościół di San Matteo oraz Cattedrale dell’Assunzione della Virgine. Na Piazza Sant’Oronzo, który sam w sobie nie jest urodziwy, znajdziecie dobrze zachowany rzymski amfiteatr. Miasto może się także pochwalić XVI-wiecznym zamkiem Karola V. W sezonie możecie wybrać się na plażę, która znajduje się zaledwie 15 min jazdy samochodem od centrum miasta.

Wybierzcie się na kawę do Avio Bar (Via XXV Luglio 16), a na przekąskę do Caffè Cittadino (Via Francesco Rubichi 35).

 

OTRANTO

Otranto to miejsce, w którym Morze Adriatyckie łączy się z Morzem Jońskim, a widok na cieśninę zapewnia deptak znajdujący się na szczycie stromego klifu. Nad miastem góruje XV-wieczny zamek Castello Aragonese, do którego można wejść (na kilka poziomów) zupełnie za darmo. Z jego tarasów rozpościera się piękna panorama na miasteczko oraz morze, dlatego to jeden z punktów, który bardzo polecamy. Znajdziecie tu wybudowaną przez Normanów katedrę z XII wieku, oraz, jak w każdym włoskim miasteczku, plątaninę uroczych małych uliczek. Nie potrzebujecie mapy, po prostu idźcie gdzie Wam serce dyktuje, ciężko jest tutaj się zgubić.

Byliśmy na Półwyspie Salento po sezonie, a do Otranto trafiliśmy podczas ogromnego wiatru. Miasteczko było opustoszałe a niebo miało ciemny kolor, co spotęgowało nasze wrażenia. Przy takich okolicznościach przyrody spacer po centro storico należał do wyjątkowo urokliwych. Na końcu, gdy prawie zwiało nas z promenady w stronę morza, znaleźliśmy schronienie w małym uroczym barze Caffè Sud Est , gdzie wypiliśmy espresso i kieliszek czerwonego wina. Takich miejsc i momentów się nie zapomina!

GALLIPOLI

Jeśli przyjedziecie tu, tak jak my, poza sezonem, zastaniecie spokojne, opuszczone, pełne uroku nadmorskie miasteczko. Przyznamy, troszkę wieje nudą, choć jeśli szukacie wypoczynku, jest to miejsce idealne.

XVI-wiecznym mostem dotrzecie do małej wysepki, na której znajduje się stara część Gallipoli, i właściwie tylko ją warto zwiedzić. My do Gallipoli dostaliśmy się samochodem z Bari, z długim przystankiem na Lecce. Jak w każdym tego typu włoskim miasteczku znajdziecie tu dwa obowiązkowe punkty wycieczki: XIII-wieczny zamek a także katedrę di Sant’Agata z XVII wieku. Poza tym, mnóstwo tu uroczych uliczek i zaułków, w których pochowane są niezliczone restauracje i bary z pysznymi lokalnymi przysmakami.

Jeśli zgłodniejecie, koniecznie wybierzcie się do znanej i cenionej Osteria Briganti. Uwaga, zróbcie rezerwację, bo z miejscami jest ciężko nawet poza sezonem. Nam się niestety nie udało, dlatego trafiliśmy do pobliskiej Trattoria Santa Monaca, sympatycznej i smacznej trattorii z całkiem niezłymi owocami morza! Jedliśmy zuppa di cozze (zupę z małżami), involtini di pesce spada (zawijasy z ryby młota) i fritturę mare e terra (fritturę z różnymi owocami morza i ziemi). Wszystko poprawne, ale kubków smakowych nam nie urwało.

Jeśli będziecie w sezonie jest tu dość duża piaszczysta miejska plaża – La Purita, ale ponoć latem bywa tłoczno. Jak się domyślacie, zimą nie było tam nikogo, ale też na plażowanie niespecjalnie mieliśmy ochotę! W razie czego, możecie jeszcze spróbować na Punta Prosciutto, może tu szczęście Wam dopisze, jeśli na miejskiej plaży zabraknie miejsca.

OSTUNI

Ostuni zwane la città bianca, białym miastem, znajduje się na wzgórzu nad samym morzem w środkowej części Apulii. My zaledwie liznęliśmy to miasteczko, ponieważ już się ściemniało, a chcieliśmy zdążyć do Bari na kolację. Głównym placem Ostuni jest Piazza della Libertà, na którym wznosi się kolumna św. Oronzo, na wzgórzu natomiast wznosi się katedra Santa Maria Assunta. To cudne miasteczko do spacerów bielonymi wąskimi uliczkami, warto też zaopatrzyć się w piękne zdobione gliniane miseczki, w jedynym z tutejszych sklepów.

TRANI

Trani zachwyca przede wszystkim ze względu na cudownie położoną katedrę św. Mikołaja z XI wieku. Ten romański budynek znajduje się na dużym placu tuż nad samiutkim morzem. Miasteczko jest bardzo przyjemne, pełne knajpek. Na kawkę lub aperitivo, polecamy kawiarnię Mòrrisei niedaleko głównego placu na Piazza Sedile S. Marco.

Autor: travelslovefood

Podczas naszych podróży poszukujemy klimatycznych miejsc i dobrej kuchni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.