OSLO – w poszukiwaniu prawdziwej zimy

Ech, kiedyś to były zimy. Prószący śnieg, szczypiący w policzki mróz, białe święta. Nie, to nie będzie wpis o zmianach klimatycznych i ocieplaniu się klimatu. Prawda jest jednak taka, że w poszukiwaniu prawdziwej, mroźnej zimy wybraliśmy się aż do Oslo. Można wybrać tańszą opcję zobaczenia śniegu? Zdecydowanie! Czy było jednak warto? Cytując Franza Maurera z kultowych Psów: “Bezapelacyjnie!” 

Do spędzenia kilku grudniowych dni, w tym Sylwestra, w stolicy Norwegii skłoniły nas… ceny biletów lotniczych. Wizz Airem dostaniecie się tam dosłownie za kilkadziesiąt złotych. Jedna uwaga. Port lotniczy Sandefjord-Torp oddalony jest ok. 120 km na południe od Oslo. Do miasta można dostać się pociągiem albo autobusem, co kosztuje… znacznie więcej niż lot na trasie Warszawa-Oslo 😉 Po niecałych dwóch godzinach meldujemy się jednak w centrum miasta. Na ulicach leży bielutki śnieg, temperatura jest wyraźnie poniżej zera, powietrze krystalicznie czyste – idealnie, o to nam chodziło!

Co zobaczyć w Oslo

Oslo to bardzo “kompaktowe” miasto. Można je zwiedzić w 2, maksymalnie 3 dni. Nam zależało przede wszystkim na złapaniu tutejszego klimatu, a nie zaliczeniu wszystkich atrakcji opisanych w przewodnikach. Przemierzając przyjazne pieszym ulice Oslo na pewno warto jednak zobaczyć następujące miejsca: 

Aker Brygge

W tym miejscu zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia. Nowoczesna, ale stylowa architektura, mnóstwo barów i restauracji, a to wszystko położone nad malowniczą zatoką Oslofjorden. Mega klimat. Fajnie byłoby tutaj kiedyś zamieszkać 😉 Na razie musiał wystarczyć nam spacer i kawa.  

Opera

Leżący na samym wybrzeżu, naprzeciwko wzgórza Ekeberg, gmach Opery to jeden z symboli Oslo. Zupełnie jak w Sydney, tylko klimat trochę inny 😉 Nowoczesny design tego budynku może się podobać. Warto zwiedzić również wnętrza i koniecznie wejść na dach, z którego roztacza się super widok na miasto i zatokę. Uwaga, na dachu jest ślisko!  

Park Vigelanda

Magnesem, który przyciąga tutaj turystów z całego świata, jest ponad 200 rzeźb wykonanych z brązu, granitu i kutego żelaza. Przedstawiają one nagie postacie, w różnych formach i pozach, których autorem jest znany norweski rzeźbiarz Gustav Vigeland. Musimy przyznać, całość robi dość szokujące wrażenie. 

Grünerløkka 

Każde miasto ma swoje hipsterskie oblicze, w Oslo jest nim modna, artystyczna dzielnica Grünerløkka. Znajdziecie tu mnóstwo barów, knajp, restauracji, ale również galerii. No i ściany pomazane graffiti, co w nieskazitelnie czystym i zadbanym Oslo może trochę dziwić. Spacer ulicami tej dzielnicy to jednak punkt obowiązkowy w trakcie pobytu w Oslo. 

Frogner

Pełna zieleni, monumentalnych kamienic i pięknych willi dzielnica Frogner to kolejne miejsce warte odwiedzenia. Tutaj, w odróżnieniu od hipsterskich klimatów Grünerløkka, jest bardziej dostojnie, można powiedzieć wielkomiejsko. Ceny nieruchomości są tu jedne z najwyższych w całej Norwegii. Przekładając na warszawskie klimaty, to takie połączenie najlepszych fragmentów Starego Żoliborza, Mokotowa i Saskiej Kępy.

Narodowe Muzeum Sztuki, Architektury i Projektowania

Od muzeów i galerii zazwyczaj wolimy ulice i restauracje, ale być w Oslo i nie zobaczyć na żywo słynnego obrazu Edvarda Muncha “Krzyk” byłoby grzechem. W muzeum znajduje się także bogata kolekcja impresjonistów, w tym dzieła Maneta, Gauguina, czy Cezanne. 

Karl Johans gate

Mieszkaliśmy dosłownie rzut beretem od głównej ulicy i deptaku w Oslo, czyli Karl Johans gate. Idąc wzdłuż tej ulicy zobaczycie i Pałac Królewski (Det Kongelige Slott) wraz z otaczającym go parkiem Slottsparken, i gmach Teatru Narodowego (Nationaltheatret) oraz Parlamentu (Stortiget), a także liczne sklepy i knajpy. W okresie sylwestrowym na jednym z placów leżących wzdłuż tej ulicy urządzony był świąteczny jarmark. 

Jeżeli będziecie mieli więcej czasu, warto odwiedzić także twierdzę Akerhus, czyli średniowieczny kompleks zamkowy, który jest jednym z najstarszych miejsc dziedzictwa kulturowego Norwegii, a fanom sportu (tym bez lęku wysokości!) polecamy wejście na szczyt skoczni narciarskiej Holmenkollen. Kto chociaż przez chwilę nie chciałby poczuć się jak Adam Małysz czy Kamil Stoch? 😉

Gdzie zjeść i wypić w Oslo

Nie ma co się oszukiwać – jedzenie, a tym bardziej alkohol, są w Norwegii drogie, nawet bardzo. Solidne śniadanie zjedzone w hotelu to jedno (o czym za chwilę), ale nie mogliśmy oczywiście przepuścić okazji, żeby nie skosztować trochę lokalnych rarytasów na mieście. Oto niektóre z miejsc, które odwiedziliśmy, i które przypadły nam do gustu:

Mathallen Oslo

To miejsce można porównać do warszawskiej Hali Koszyki. Fajne wnętrze, szeroki wybór różnorodnych konceptów gastronomicznych, do tego bary i sklepy. Taki klimat nam odpowiada! Jedliśmy tam bardzo dobre krewetki i fish and chips.

Taco Republica

Meksykańska knajpa w środku zimowego Oslo?! Powiecie, że zwariowaliśmy, ale jedliśmy tutaj jedne z najlepszych tacos w naszym życiu. A lubimy tacos i jemy je często. Może to kwestia super świeżych składników?

Himkok Bar

Przepiękne wnętrza, wyśmienite drinki, do tego wino, cydr i kraftowe piwa. Nie tylko nam się tu podobało. Himkok Bar uznawany jest za jeden z 50 najlepszych barów na świecie!

Arakataka

Jedliście kiedyś renifera? Jeżeli nie, to zapraszamy do restauracji Arakataka. Spokojnie, w razie co serwują także owoce morza, ryby czy kaczkę. Super smaczne jedzenie, a do tego fajnie urządzone wnętrze. 

Torgatta Botaniske 

Za oknem siarczysty mróz, a w środku klimat jak w oranżerii albo tropikalnym ogrodzie. Idealne miejsce na drinka albo dwa. 

Na koniec jeszcze mała przestroga/ostrzeżenie. Chcieliśmy kupić sobie na Sylwestra coś z bąbelkami i jakieś wino. Jakie było nasze zaskoczenie, gdy w supermarkecie znaleźliśmy jedynie piwo. Okazuje się, że alkohol powyżej 4,5 proc. sprzedawany jest wyłącznie w specjalistycznych sklepach o nazwie Vinmonopolet. Druga sprawa to godziny sprzedaży alkoholu: w tygodniu do godziny 20, w soboty do 18. W niedzielę sklepy są nieczynne. 

Gdzie spać w Oslo

Z czystym sumieniem możemy polecić Wam First Hotel Millennium. Zlokalizowany jest przy ulicy Tollbugata 25, w zasadzie w samym centrum miasta, w pobliżu głównej ulicy Karl Johans gate. Sam hotel niczym specjalnym się nie wyróżnia, ot dobry stosunek value for money, zwłaszcza biorąc pod uwagę norweskie ceny. Koniecznie weźcie jednak opcję ze śniadaniem. Są obłędne, serio! Stoły aż uginają się od wszelkiego rodzaju jedzenia: owoców, warzyw (w tym przepysznych kiszonek), nabiału, wędlin, serów, jajek, ryb. Jest wszystko czego dusza zapragnie. Obfite śniadanie, w mroźny dzień, z perspektywą spędzenia całego dnia na zwiedzaniu miasta, to nie tylko przyjemność, to obowiązek!

Zdjęcia pochodzą ze strony hotelu.

Autor: travelslovefood

Podczas naszych podróży poszukujemy klimatycznych miejsc i dobrej kuchni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.